Witam ponownie i serdecznie zapraszam na drugą część mojego foto kursu decoupage.

 

W pierwszym odcinku ozdobiliśmy nasz chustecznik odbitkami stempli akrylowych i serwetkowym motywem róży.

Dziś chciałabym pokazać jak pocieniować nasz motyw.

 

Cieniowanie uplastycznia motyw i nadaje klimat całej pracy.

Dekorowany przedmiot staję się przez to mniej „plastikowy”.

 

Potrzebne będą:

  1. farba akrylowa w wybranym kolorze,
  2. preparat opóźniający wysychanie farb,
  3. pędzel skośny,
  4. gąbeczka,
  5. talerzyk plastikowy.

 

Preparat opóźniający wysychanie farb jest medium, które jest bardzo pomocne w temacie cieniowania.

Dzięki swoim właściwościom pozwala na dłuższą pracę z farbą akrylową i „poprawinie” namalowanych z jego udziałem elementów.

Wpływa zatem znacznie na swobodę i komfort pracy.

Warto się więc zaopatrzyć w ten preparat, tym bardziej że oferowane w sklepach pojemniczki takich opóźniaczy maja objętość, która starczy na długo.

 

To tyle tytułem wstępu.

Bierzmy się do pracy.

 

Oto motyw, który będziemy cieniować.

 

Na plastikowy talerzyk wylewamy odrobinę opóźniacza do farb akrylowych i odrobinę farby, którą będziemy malować cienie.

 

 

Kolor cieni wybieracie oczywiście sami.

Najbardziej „naturalne” cienie dają, moim zdaniem, odcienie brązów.

Czerń jest, w tym wypadku, raczej dość agresywna.

Kolorowe cienie będą niewątpliwie fantazyjne, co może mieć swój urok.

Czasami fajny efekt daje też cieniowanie kontrastowymi, przeciwstawnymi kolorami, tzn. jeśli mamy np. fioletowe fiołki z zielonymi listkami, to fioletowym kwiateczkom robimy zielonkawe cienie, a zielone listki cieniujemy z fioletowym akcentem.

 Jest to na pewno oryginalne i ciekawe podejście do tematu cieniowania – do indywidualnego wypróbowania.

 

A dlaczego pędzel skośny?

O tym za chwilkę.

 

Tymczasem zanurzamy pędzel w opóźniaczu i wprowadzamy go we włosie przeciągając kilkakrotnie po powierzchni plastikowego talerzyka.

Pamiętajcie też, żeby tę czynność powtarzać co jakiś czas, szczególnie jeśli będziecie dużo cieniować.

 

 

Następnie nabieramy farbę.

Moczymy w niej pędzel tylko do połowy szerokości, tak ja na zdjęciu poniżej,

 

 

po czym przeciągamy pędzlem po powierzchni talerzyka kilka razy.

 

 

W ten sposób rozprowadzamy farbę tak, że w jednym końcu pędzla jest jej więcej a w drugim mniej,

 

 

co w połączeniu ze skośnym kształtem pędzla da nam efekt łagodnego, naturalnego „rozchodzenia się” cieni.

 

Tak przygotowani przystępujemy do cieniowania.

 

Na początek musimy zdecydować, które miejsca cieniujemy.

Najlepiej jeśli będą to fragmenty motywu, które w rzeczywistości byłyby zacienione, a więc, w przypadku kwiatów to np. miejsca pod liśćmi, pączkami czy np. w miejscu łączenia kwiatka z łodyżką.

Dobrze jest też ustalić sobie tak na niby, z której strony na nasz motyw pada światło.

Jeżeli zdecydujemy, że źródło światła jest z prawej strony, to zacieniona będzie lewa strona motywu.

I odwrotnie. Jeśli światło ma padać z lewej, to cieniujemy prawą stronę motywu.

Takie podejście do sprawy daje naturalny, intuicyjny efekt.

 

Zaopatrzony w farbę pędzel przykładamy do motywu końcem intensywniejszym i lekko przeciągamy.

 

Następnie dociskając delikatnie gąbeczkę zdejmujemy nadmiar farby.

 

 

Ta czynność wymaga nieco wprawy i wyczucia.

„Tapując” gąbeczką należy posuwać się w kierunku od zewnątrz do motywu.

Jeżeli jednak będziemy to robić zbyt mocno, możemy sobie cały cień wytrzeć lub też zabrudzić brzeg naszego motywu.

Nie zrażajcie się jednak.

Zaopatrzeni w nieco cierpliwości, metodą prób i błędów, opanujecie temat.

Jestem tego pewna.

 

A tak mniej więcej wygląda pierwsze położenie cieni.

 

 

Piszę pierwsze, ponieważ jeśli na tym etapie uznacie, że efekt jest niezadowalający, zawsze możecie albo wszystko wytrzeć, albo sobie swoje cienie „pogłębić”. W tym drugim przypadku pamiętajcie jednak, że używaliśmy opóźniacza do farb i nie śpieszcie się z powtórnym cieniowaniem tego samego miejsca. Pozwólcie pierwszej warstwie dobrze wyschnąć. Inaczej „ściągniecie” wszystko co już zrobiliście.

Generalnie w technice decoupage pośpiech naprawdę jest złym doradcą.

 

W naszym chusteczniku pocieniowałam nieco również odbitą ze stempla akrylowego koroneczkę,

 

co dało następujący  efekt końcowy.

 

 

I na tym zakończymy dzisiejszą część kursu.

 

A jeśli nadal jest on dla Was interesujący, to gorąco zapraszam na kolejny odcinek, w którym będzie o podmalowywaniu motywu.

 

Dziękuję i pozdrawiam!

 

Modrak